poniedziałek, 2 września 2013

Stenders, morelowy peeling czyli slonce zamkniete w sloiczku

Ostatnie recenzje są pozytywne i zaczynam się zastanawiać, czemu. Przeglądałam dzisiaj moją łazienkową półkę i w sumie, praktycznie nie ma w niej nic, co by mi nie pasowało, a jeśli już jest, to prawie na wykończeniu i niefotogeniczne.
Jakoś tak podpasowuje mi to, co kupuję, nie miewam większych wpadek, może dlatego, że w sumie od lutego jestem mniej-więcej kosmetykoholiczką pełna gębę i zdążyłam się nauczyć, co jest dla mnie dobre, a co nie?

W każdym razie dzisiaj recenzja mojego ukochanego peelingu, który, zgodnie z tytułem, przypomina słońce zamknięte w słoiczku ;)


Mowa tu o cukrowym peelingu morelowym marki Stenders, którą do marca kojarzyłam głównie z mydłami i kulami do kąpieli. Ale w marcu właśnie miałam urodziny i postanowiłam wybrać sobie nieco bardziej "luksusowy" prezent. Swoją drogą, czy to nie przykre, że taki kosmetyk stanowi dla mnie(i nie tylko) synonim jakiegoś luksusu? Co dopiero Diory i Chanele...
Padło na peeling, którego moja skóra potrzebowała, a ja szukałam czegoś pięknie pachnącego i jeszcze najlepiej optymistycznie wyglądającego - dookoła było zimno, śnieżnie, na uczelni nawał pracy...


I tak zawędrowałam do Stendersa. I nabyłam peeling, wcześniej wąchając i słuchając bardzo miłej ekspedientki. I wiem, że słuszny był mój wybór, bowiem lepszego peelingu nie używałam i ma on same plusy. No, prawie.
Zaczynając od opakowania, które jest urocze i chociaż naklejka pociemniała, to wcale nie odpadła i które mieści 200 ml produktu, który jest mega wydajny(a używałam raz w tygodniu podczas rytualnej kąpieli i domowego spa), a cieszyłam się nim kilka miesięcy, kończąc na właściwościach. Ach, no i zapach, cudo!


Pachnie naprawdę morelowo, brońcie bogowie nie chemicznie, morela z domieszką cukrowej, oleistej słodyczy. Kolor ma piękny i słoneczny i myślę, że tę jego świetlistość udało mi się uchwycić - użytkowanie w zimne, szare dni było czystą przyjemnością.


Właściwości peeling też ma świetne, bo rzeczywiście złuszcza, wygładza, nie porażenia przy tym, a w dodatku po użyciu nie trzeba nic innego, bo jest bogaty w olejki, więc przyjemnie odżywia i natłuszcza ciało. Absolutnie nie sztucznie, parafinowo, a naturalnie i pachnąco.

 Skład: Sucrose (Sugar), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Oil, Avena Sativa (Oat) Flakes, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Laureth-3, DATEM, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Helianthus Annuus ( Sunflower) Seed Oil, Linalool, CI 15985, Lactoflavin.


Jest cukrowy, więc kryształki cukru, do tego zmielone pestki moreli i płatki owsiane, wszystko zatopione w olejkach - takiego peelingu jeszcze nie widziałam. Trochę trudno po nim spłukać wannę, ale kto by na to zwracał uwagę... ;)


Jedynym minusikiem jest cena(niecałe 56 złotych, polskich, szeleszczących lub błyszczących), która skutecznie powstrzymuje mnie przed rzuceniem się na Stendersa i wykupieniem wszystkich ich peelingów(i nie tylko). Nie mam jednak wątpliwości, że w najbliższym czasie zakupię ten peeling(może ewentualnie w innej wersji smakowej), bo naprawdę mnie zachwycił.

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam olejowe peelingi tylko domowej roboty, a taki pachnący morelowo mmmm... musi być świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w sumie właśnie mi podsunęłaś... jak nie będę miała funduszy to sama sobie zrobię peeling : D

      Usuń
  2. Zawartość opakowania jakoś nie zachęca mnie do zakupu,zresztą cena również :(
    Bardzo mi się podoba opakowanie ale i tak mam swojego domowego kawowego faworyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się zawartość podoba, gorzej z ceną niestety :<

      Usuń
  3. Szkoda, że tyle kosztuje :( Podoba mi się jego opakowanie ;) Bardzo lubię peelingi, które dobrze złuszczają :)


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, cena odstrasza, a jakość przyciąga.

      Wpadnę ;)

      Usuń
  4. Ależ narobiłaś mi na niego ochoty! Koniecznie muszę wstąpić do Stenders :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...