poniedziałek, 23 lutego 2015

Zakręćmy się na wiosnę: "loki" na ramiączku

Na blogu Włosy na emigracji wypatrzyłam dwie fajne włosowe akcje, których banery od wczoraj goszczą na pasku bocznym :) Będąc pod wpływem inspiracji wczoraj wieczorem zdecydowałam - kręcę! Dla mnie to w sumie wyzwanie, moje włosy kręcić się nie lubią i nie chcą(za to lubią się złośliwie odgniatać) i jak do tej pory większość prób albo przynosiła niezadowalające efekty, albo - krótkotrwałe. Jak było tym razem?
Metoda jaką wybrałam to nieco zmodyfikowana metoda na opaskę - po prostu zamiast opaski użyłam niepotrzebnego ramiączka od stanika. Dlaczego ramiączko? Bo można je wygodnie odpiąć, nie wyrywając sobie włosów jak czasami podczas zdejmowania opaski :D
Przy okazji, wybaczcie jakość zdjęć - chciałam koniecznie uwiecznić moje próby przed wyjściem z domu, a byłam wtedy sama :<
Zaplatanie włosów tak, żeby się trzymały, a końcówki nie odstawały wcale nie jest takie proste. W dodatku, jeśli nie chciałam, by ramiączko/opaska zsunęło się w nocy, musiałam zsunąć je na czoło - rano przez chwilę miałam cudny ślad na skórze...
W każdym razie "fryzura" po całej nocy wyglądała jak na zdjęciu na górze. Obok widać zbliżenie na pojedynczego "loka" - zakręciłam tylko 4 pasma, chcąc uniknąć efektu baranka.
Tak natomiast wyglądała całość z tyłu, bez czesania rzecz jasna(tylko roztrzepanie palcami):
Przednie pasma zakręciły się mocniej, bo z przodu dokładnie widziałam się w lustrze, gdy je robiłam ;)
Generalnie jednak całość nie wygląda źle, przynajmniej na pierwszy rzut oka, oprócz tego, ze górna warstwa jest potargana.
Niemniej jednak loki długo nie wytrzymały, po jakiś dwóch godzinach niewiele z nich zostało - mocno się rozluźniły jednocześnie lekko strąkując, powodując spory nieład na nieuczesanej głowie. Po powrocie do domu z około godzinnej bytności na uczelni rozczesałam je delikatnie, by zlikwidować szopę i właściwie włosy prawie się wyprostowały, także spięłam je w koczka, coby nie straszyły - moje włosy po rozprostowaniu z loków nie wyglądają najpiękniej.

No, to by było tyle jeśli chodzi o pierwsze, lutowe kręcenie włosów w akcji :D

11 komentarzy:

  1. Lewa strona cudnie chwycila, slicznie pofalowaly - zwlaszcza ten rulon :)! Trza bylo jednak wiecej pasm nawinac :) Wyobrazam sobie ten odcisk po ramiaczku na czole ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem spróbuję, chociaż boję się efektu baranka :) A odcisk był świetny, dobrze że nie musiałam od razu po wstaniu iść do ludzi... :D

      Usuń
  2. Swietny efekt! Naprawde bardzo sie podoba, fale wygladaja bardzo naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, o jak najbardziej naturalny efekt mi chodziło :)

      Usuń
  3. Wyszło fajnie. U mnie lepiej jednak sprawdza się opaska. Moje pierwsze loczki do akcji robiłam na słomki, wyszło prawdziwe afro. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sprawdziłam z ciekawości, efekt fajny, nie pomyślałabym o słomkach w ten sposób :)

      Usuń
  4. Pierwszy raz słyszę o takiej metodzie xD Raczej zawsze sprawdzały się warkoczyki lub wałki. U mnie na szczęście efekt się utrzymuje, ale z wyprostowaniem prostych włosów bywa trudniej. Po co męczyć włosy, skoro nie chcą się kręcić, niech będą piękne proste :p


    [letzbefit.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po warkoczykach mam nieładne, dziwne fale :D
      Ja lubię swoje proste włosy, ale czasami chciałabym jakiejś odmiany :<

      Usuń
  5. Skręt wyszedł całkiem ładny i naturalny :) Nie cierpię, gdy moje włosy po warkoczu są tak brzydko odgniecione, a koleżanka ma piękne loki...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...