piątek, 18 kwietnia 2014

Czym farbuję włosy?

Wiele razy padły pytania czym ja farbuję włosy - bo farbuję. Postanowiłam naskrobać na ten temat kilka słów.
Zacznę może od tego, kiedy w ogóle pofarbowałam włosy po raz pierwszy, czyli krótka(nawet bardzo!) historia mojego koloru.
Zaczynałam z włosami w mniej więcej takim kolorze:
Kolor nieco przekłamany, bo zdjęcie robione było pod wieczór(jakoś tak wychodzi że najczęściej farbuję wieczorem). Generalnie jednak - włosy miałam ciemne, zdecydowanie ciemniejsze niż to, co teraz. Kolor od dzieciństwa zmieniał się z myszatego blondu aż doszedł do lekko nijakiego brązu przetykanego jaśniejszymi od słońca pasmami w odcieniu orzecha.
Tutaj widać go lepiej:
Kolor nie był może zły, latem wychodziły nawet fajne refleksy, ale był smutny. Zdecydowanie, chociaż zawsze chciałam mieć ciemne włosy, moje naturalne postarzały mnie, nadawały twarzy ciężkości i powagi. Nie o to mi chodziło, nie w wieku lat dwudziestu ;). Poza tym ten odcień, ciemniejszy u nasady sprawiał, że często wydawało się, że włosy są przyklapnięte i przetłuszczone, nawet jeśli nie były.
Z tego powodu zdecydowałam się je zafarbować. Naczytałam się o farbach bez amoniaku(nie chciałam ich zbytnio niszczyć) i w końcu podreptałam do apteki kupić swoją pierwszą w żuciu farbę, Color&Soin w odcieniu 7G.
Widzę, że chyba zmieniły się nazwy i oznaczenia, wtedy kolor nazywał się złocistym czy też miodowym blondem. W każdym razie z nazwy był taki jaki chciałam uzyskać.
W użyciu farba okazała się niekłopotliwa, zero podrażnień, kolor złapał, jednak włosy były przesuszone:
Farbowałam wieczorem dnia poprzedniego, zdjęcia robione pochmurnym przedpołudniem. Odcień wyszedł rudawo-blond, jednak najczęściej ujawniało się w nim więcej  rudości:
Niby byłam zadowolona, ale jednak... to nie do końca było to. Szukałam czegoś innego do kolejnych farbowań po zaledwie dwóch razach z Color&Soin.
Akurat wtedy natknęłam się na reklamy farby Garnier Olia i pomyślałam, że warto spróbować. Farba drogeryjna, ale bez amoniaku... Wybrałam odcień 8.0 Blond.
Blond wyszedł mi również lekko rudawy i taki został, ale podejrzewam, że to kwestia moich włosów i ich naturalnej, podświadomej rudości ;) W końcu nawet ciemne miały te "orzechowe" refleksy.
Moje włosy prezentują się po niej tak:
W cieniu i sztucznym świetle:
W słońcu, naturalnie:
Kolor bardziej mi się podoba, wydaje mi się też, że po tej farbie szybciej włosy dochodzą do siebie.
Jak farbuję?
Zawsze najpierw zabezpieczam końcówki kilkoma kroplami oleju i właściwie ich nie tykam. Potem nakładam z pomocą mamy farbę na odrosty na 25 minut, potem na włosy na długości na 5, maksymalnie 10 minut. Spłukuję ciepłą wodą, po czym nakładam odżywkę dołączoną do farby zmieszaną z którąś emolientową - obecnie Gliss Kur Oil Nutritive.
Zazwyczaj staram się farbować włosy wtedy, kiedy wiem, że na drugi dzień mogę pozwolić sobie na spa dla nich, czyli najczęściej w soboty. Wtedy, gdy podeschną, na noc nakładam olej czy serum olejowe i rano myję łagodnym szamponem i dopieszczam - zazwyczaj wtedy po farbowaniu nie ma śladu w postaci przesuszu ;)

A dlaczego nie farbuję końcówek, a długość włosów tylko kilka minut? Ano dlatego, że kolor DOSKONALE się trzyma. Wcale się nie wypłukuje i gdyby nie odrosty to w ogóle  nie musiałabym sięgać po farbę. Te 5 minut wystarczy akurat na lekkie odświeżenie koloru, czasami jednak rezygnują nawet z tego. Moja mama śmieje się, że czasami po miesiącu wyglądają lepiej i żywiej niż tuż po koloryzacji - magia.
Garnier Olia przyjemnie pachnie, nie dusi, raczej nie podrażnia - od czasu do czasu lekko zaswędzi mnie kawałek skóry, ale szybko mija i nie jest jakoś bardzo uciążliwe. Oczywiście, plącze włosy i jednak trochę wysusza, ale która farba tego nie robi? Ja zamierzam na razie trzymać się tego koloru i tej marki, a gdyby nawet naszła mnie ochota na eksperymenty wiem, że zawsze mam tę wersję w odwodzie - jest świetna ;)

5 komentarzy:

  1. Kolor na ostatnim zdjęciu jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz bardzo ładny kolor włosów. Ja farbuję moje włogy głównie farbami Joanny lub Pallette :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ja generalnie szukałam czegoś bez amoniaku i jak już trafiłam dobrze, to przy tym na razie zostanę :)

      Usuń
  3. Polecam Casting Creme Gloss! Cudowna farba!! Zaczęłam używać jak byłam w ciąży (czyli ponad 6 lat temu) ze względu na brak amoniaku i jestem jej wierna do dziś (choć ostatnio zrobiłam sobie roczną przerwę od farbowania). Pięknie pachnie, nie wysusza, włosy są wspaniale nawilżone, całkiem przyzwoicie się trzyma... naprawdę polecam - wypróbuj!! Nie wiem tylko jak się sprawdzają blondy, bo ja używam brązów. Dopowiem jeszcze, że nałożyłam ją znajomej, która ma gęste, ale bardzo zniszczone (jak siano) włosy i miała po niej piękny skręt, włosy się ładnie błyszczały i wyglądały na dużo zdrowsze!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...